Tłocznymi
ulicami Nowego Yorku szła zwyczajna dziewczyna.
Dziewczyna
o niezwykle niebieskich oczach i pięknych długich kasztanowych
włosach.
Dziewczyna
nie wyróżniała się z tłumu,szła spokojnie i powoli,
nazywała się Abra.
Abra
dla Anglików nietypowe imię.
Pewniwnie
dla tego,że to imię pochodzenia Włoskiego.Abra wracała ze szkoły.
Dziewczyna
ma tylko szesnaście lat,ale jest też niezwykle utalentowana.
Ma
piękny głos i świetne gra na fortepianie.Abra uczęszcza do szkoły
zwykłej.
Niewychyla
się z tłumu.Uczy się dobrze nie świetne ale też nie
beznadziejnie.
Dziewczyna
doszła do przystanku autobusowego.Zatrzymała się.
Poczekała
chwile i przyjechał autaobus z numerem 286.
Abra
weszła do autobusu.Autobus przejechał zaledwie dwa przystanki i
Abra wysiadła z autobusu za dziewczyną wyszedł pewien chłopak
wysoki szatyn o kasztanowych oczach.Abra nawet niezwruciła uwagi na
chłopaka.
Poszli
w tym samym kierunku.
Chłopak
przyśpieszył i wyprzedził Abrę.Podczas tego manewru na ciasnym
chodniku zgubił książke.
Abra
schyliła się i podniosła znalizisko.
Jak
powruciła do pozycji prostej stojącej chłopak rozpłyną się w
powietrzu.
Abra
stała jeszcze chwile w jednym miejscu i zastanawiała się czy
zabrać książke.
Wkońcu
z książka w ręku ruszyła przed siębie.
Skręciła
w uliczke i schowała książke do torby.
Po
dwuch stronach drogi ciągneły się domki jedno rodzinne.
Po
prawej stronie szła Abra.
Mineła
pokoleji cztery domy,zatrzymała się przy piątym z koleji.
Zadzoniła
dzonkiem.Bramka ustąpiła,weszła na posiadłość.Zamkneła ją i
podeszła do dębowych drzwi.Kolejny raz zadzwoniła.Drzwi powoli się
otworzyły.
Zza
drzwi wychylila się kobieta po trzydziestce.
-cześć
skarbie-kobieta odsuneła się od drzwi i wpuściła dziewczyne do
środka.
-Hej
mamo-po wejściu do domu Abra przytuliła się do kobiety-ide odrobić
lekcje
-dobrze
kochanie zawołam cię na obiad-Abra przeszła cały korytarz.
Na
końcu korytarza były schody.Dziewczyna powoli weszła po schodach
na piętro.
Weszła
do drugiego pokoju po lewej.
Rzuciła
torbe na łużko dwu osobowe a sama usiadła na krześle od biurka.
Po
krutkim odpoczynku przypomniała sobie o książce.
Wstała
i wyciągnła książke z torby.
Okładka
przedstawia pomarszczoną twarz z czymś czerwonym,imie i nazwisko
autora umieszczone jest na samej górze a tytuł na samiusieńkim
dole.
(aut.Książka
Stephen'a King'a doktor sen polecam jest ciekawa troche straszna i
ostrzegam wciąga a i imie Abra wziełam z tej książki)
Abra
zaaczeła czytać streszczenie książki na głos.
-"Doktor
sen''
Grupa
staruszków nazywająca się Prawdziwym Węzłem przemierza
autostrady Ameryki w poszukiwaniu pożywienia.Z pozoru są
nieszkodliwi,jednak Dan Torrance juz wie, a Abra Storne-o Abra tak
jak ja tylko ja nie jestem Storn-wkrótce się przekona,że Prawdziwy
Węzeł to prawie nieśmiertelne istoty żywiące się substancją
wytważaną przez poddane śmiertelnym torturom dzieci
obdarzone
tym samym darem,co Dan.
Nękany
przez mieszkańców hotelu Panorama Torrance błąka sie po
Ameryce,usiłując zrzucić z siebie rodzinne brzemie
beznadziei,alkocholizmu i przemocy.W końcu odnajduje swoje mniejsce
w małym miasteszkuw New Hampshire i w domu opieki,gdzie zachowana z
dzieciństwa moc pomaga przynieść ulgę umierającym.
Staje
sie znany jako "doktor sen"-może być ciekawa pomyślala
Abra i sopjrzała na strone obok był nadrukowany napis "doktor
sen" i napisane coś długopisem.
Napisane
zostało "własność Liam'a Payne'a".O czyli ten chłopak
ma na imię Liam.Pomyślała niebieskooka.
-Kotku
obiad!
-Już
idę!
Abra
powoli zeszła na obiad.Weszła do jadalni,usiadła do stołu i
zapytała.
-mamo
czy znasz jakiegoś Liam'a Payne'a?
-nie
kochanie czemu pytasz?
-hym.....Dzisiaj
Jenny mnie zapytała czy go znam
-a
czemu mnie pytasz może ktoś ze szkoły go zna zapytaj jutro.
-dobry
pomysł a teraz co na obiad bo umieram z głodu.
-dziś
są naleśniki
-super.
Mama
Abry poszła do kuchni.Po chwilce wróciła z sosem klonowym i z górką
naleśników ułożonych na białym talerzyku.Kobieta położyła
talerz i sos na stole.
Abra
wzięła widelec i zabrała z dużego białego tależa dwa naleśniki,
ułożyła
je na swoim talerzu i polała je sosem klonowym.
Abra
szybko zjadła i udała się do swojego pokoju.
Po
wejściu do pokoju podeszła do biurka i wzięła książkę i
pomyślała"Liam znajdę cię i obiecuje książkę doczytasz do
końca".
Abra
położyła się na łóżko i zaczęła czytać książkę.
Abra
czytała do późnej nocy.
Czytała
i czytała aż w końcu zasnęła.
Śniło
jej się,że po czterech latach odnalazła chłopaka.
Ale
nie przez przypadek.
Niejaki
Liam Payne po czterech latach miał 21 lat.
Był
wysokim przystojnym mężczyzną.
Grał
w zespole z czterema innymi chłopakami.
Ale
jednak Abra nie zachwycała się nimi tylko chłopakiem czyli Liam'em.
Śniła
o koncercie.
Właś
nie śpiewał Liam:I know you never loved........
Po
tych słowach Abra poczuła jak ktoś ją szturcha i mówi"Abra
to ja Jenny wstawaj bo się spóźnimy"
Dziewczyna
powoli otworzyła oczy ale od razu je zamknęła bo poraziło ją
światło.
Po
trzech próbach udało jej się w pełni otworzyć oczy.
Ujrzała
postać dziewczyny.
Swojej
przyjacółki Jenny.
-no
nareszcie Abra dobre wieści ale tu ci tego nie powiem zbieraj się
zaraz wychodzimy do szkoły.
-yyyy
ok już zaraz.
Abra
powoli zebrał siły i poszła do łazienki.
Po 2-u
minutowym prysznicu ubrała się,umyła zęby,uczesała się i wyszła
z łazienki.
-No
Abby to twój nowy rekord
-dzięki
idziemy
-nom
Dziewczyny
wyszły z domu Abry.
-No
Jen co to za dobre wieści??
-Dzisiaj
zamiast szkoły jest kino ale tylko idziemy Ja,Ty,Mickel,Tony,Adison
i Louis.
-Acha
czyli wagary???
-no a na co to wygląda?!?!
-no a na co to wygląda?!?!
-na
wyjście do kina.......A właśnie czy znasz kogoś kto się nazywa
Liam Payne?
-Nie.A
po co ci to?
-A
kiedyś coś o nim usłyszała i chciałam wiedzieć czy go znasz
-Dziwnę
ale ok
-A jeszcze jedno znasz piosenkę w której jakiś chłopak śpiewa"
I know you never loved....."
-Nie a skąd to znasz?
-kiedyś
mi się przyśniło ale to ni idziemy do kina jeeee
Po
kinie dziewczyny poszły do kawiarni na kawe i o godzinie powrotu ze
szkoły poszły do domów.
Abra
szukała chłopaka przez rok.
W końcu
stwierdziła,że rozpłynął w powietrzu.......
&&&&&&&&&
Dobra macie pierwszą część opowiadania.
Piszcie czy podobało wam się czy może nie.
Jak tak to się bardzo cieszę.
Drugą część postaram się wrzucić jutro albo pojutrzę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz